Tym razem na weekendowy mini-urlop udaliśmy się z naszymi pociechami. Nie zawsze dziadkowie mają siłę i czas, a i bywają takie wycieczki, których nie jesteś w stanie sobie wyobrazić bez swoich rozrabiaków. Do jednych z nich zdecydowanie zaliczamy tę do Malborka. Pierwszy punkt na naszej liście „do zrobienia” to oczywiście ulubiona baza noclegowa i korzystna oferta (szukam pod noclegi Malbork w necie). Korzystny pod względem ceny, lokalizacji i komfortu. Każdy, kto z nami podróżuje wie, że nie jest to najprostsza sprawa. Na szczęście mamy swoje sprawdzone sposoby, dlatego tym razem szybko się z tym uporaliśmy. Pokój w hotelu, a właściwie małym hoteliku niedaleko malborskiego zamczyska okazał się bardzo trafnym wyborem, biorąc pod uwagę niezliczone atrakcje w tych okolicach, ale o tym za chwilę.

Punkt drugi: zaplanuj każdą wolną chwilę i znajdź wszystkie miejsca, gdzie dzieciaki będą bawiły się najlepiej w życiu. Okazuje się, że Malbork ma do zaoferowania wiele atrakcji dla najmłodszych. Ciekawą alternatywą spędzania wolnego czasu okazała się pracownia ceramiczna dla dzieci i młodzieży znajdująca się w okolicach zamku. Prowadzone przez właściciela osady zajęcia niewątpliwie rozwijają kreatywność i przenoszą dzieciaki do magicznego świata. Żeńska połowa naszej rodziny gorąco poleca. W tym czasie brzydsza połowa rodziny, która (może i dobrze) preferuje aktywną formę wypoczynku wybrała się do Dino Parku – parku dinozaurów, podobno największego w tej części kraju. Dla naszego najmłodszego syna największą frajdą były oczywiście ruchome dinozaury, których park w swojej kolekcji ma kilkadziesiąt. Dla wiecznie spragnionych rozrywki, Dino Park ma coś specjalnego: kino 5D, którego główną atrakcją jest powrót do domu w mokrych ubraniach… Niewątpliwie jednak największą sensację wywołało zwiedzanie średniowiecznego zamku – wędrówka w formie gry terenowej dla całej rodziny.

Punkt trzeci: zrób coś dla siebie. O to czasami najtrudniej, wiadomo. Jedni skończyli książkę z lampką ulubionego wina, które zostało im zaserwowane w małej urokliwej, wyróżniającej się na tle innych, knajpce w pasażu, podczas gdy pozostali udali się w krótki rejs gondolą wzdłuż obronnych murów zamku. Sami więc możecie domyśleć się, jak bardzo odpoczęliśmy podczas tego weekendu.